Z koronami na głowach i kolędami na ustach, mieszkańcy Wschowy 6 stycznia tłumnie przeszli ulicami miasta w Orszaku Trzech Króli. Pochód zakończył się wspólnym kolędowaniem przy żłóbku w kościele św. Jadwigi Królowej.
Na czele barwnego pochodu jechali na koniach trzej mędrcy – Kacper, Melchior i Baltazar. Tuż za nimi, na osiołku, jechała Maryja z Dzieciątkiem Jezus, a towarzyszył im Józef.
Pochód rozpoczął się przed godziną 14:00 pod Domem Katechetycznym przy Placu Farnym. Tam każdy uczestnik otrzymał papierową koronę. Następnie, w eskorcie policji, kolorowy orszak ruszył ulicami Wschowy.
Uczestnicy przeszli najpierw przed ratuszem, a potem – po raz pierwszy – nowym deptakiem. Orszak zakończył się przy żłóbku w kościele św. Jadwigi Królowej. Tam odbyło się wspólne kolędowanie.
Święto Objawienia Pańskiego, potocznie zwane świętem Trzech Króli, należy do najstarszych w tradycji chrześcijańskiej. Jest obchodzone od III wieku i stanowi zakończenie cyklu uroczystości związanych z narodzeniem Chrystusa.
Ewangelia nie nazywa przybyłych ze Wschodu wędrowców królami, lecz Mędrcami. Nie podaje też ich liczby. Można się tylko domyślać, że było ich trzech, skoro przynieśli trzy dary: złoto, kadzidło i mirrę. Królami mogła nazwać ich tradycja pod wpływem Psalmu 72.
Imiona Kacper, Melchior i Baltazar nadano Mędrcom dopiero w IX wieku.
Każdy z darów ofiarowanych Dzieciątku ma znaczenie symboliczne. Złoto oznacza, że Jezus Chrystus jest Królem całego świata. Kadzidło mówi o Chrystusie Kapłanie. Mirra, balsam którym namaszczano zmarłych, wskazuje na ludzką naturę Jezusa i zapowiada Jego śmierć.
Od końca średniowiecza w kościołach poświęca się kadzidło i kredę. Po powrocie z kościoła święconą kredą piszemy inicjały imion trzech królów, oddzielając je krzyżykami (K+M+B) wraz z cyframi bieżącego roku.
Można także napisać C+M+B, co pochodzi od łacińskiego Christus Mansionem Benedicat – „Niech Chrystus błogosławi temu domowi". Litery na drzwiach świadczą o tym, że w domu mieszka chrześcijańska rodzina.
Tradycja znakowania wejść do domów nawiązuje do Starego Testamentu i Księgi Wyjścia. Izraelici oznaczyli wejścia do swoich domów krwią baranka – to miało uchronić ich przed karą bożą podczas plag egipskich.
W dawnej Polsce ze świętem Trzech Króli wiązały się różne zwyczaje. Był to ostatni z dwunastu szczodrych dni – czas poczęstunków, odwiedzin i wręczania drobnych darów.
Do domów przychodzili różni kolędnicy: z gwiazdą, z szopką, Herody, maszkary zwierzęce jak turoń, konik czy koza. Chłopcy przebrani za Trzech Królów w starych ornatach wypożyczonych z zakrystii składali gospodarzom życzenia.
W miastach i na szlacheckich dworach bawiono się w wybory migdałowego króla. Do specjalnych wypieków – pierników czy słodkich rożków – ukrywano migdał. Osoba, która go znalazła, zostawała królem migdałowym aż do końca karnawału.
Tak było rok temu:
Źródło: niezbednik.niedziela.pl, slowo.redemptor.pl, nid.pl
Komentarze 4